Niedokończone rozmowy są jak piosenki, których nigdy nie usłyszeliśmy do końca. Nie wiadomo co by się stało, gdybyś był tu jeszcze przez choćby minutę, gdyby nie to wszystko, co się wydarzyło. Pocałowałabym Cię tam, na środku, wśród wszystkich gapiów ze szklanymi oczami. Ale musiałeś odejść. Chciałeś odejść? Cały dzisiejszy dzień mnie przytłacza, choć powinnam uważać go za najcudowniejszy w całym życiu. W końcu się na to zdobyłeś, w końcu. Czekałam na te słowa, gesty całymi wiekami. Na słowa odpowiedziałam uśmiechem i duszę w sobie wszystko. Mówię co mi przyjdzie do głowy, jakbym bała się ciszy. A może boję się tego, że odkryjesz jak bardzo ją kocham?
Krzyczeć o tym, że Cię kocham!
Albo...zatrzymać cały świat i szepnąć Ci ot tak, po prostu, jak bardzo chcę być blisko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz