poniedziałek, 6 lutego 2012

along the river.

Pustka, którą nie umiem zarządzać przychodzi tak nagle, niespodziewanie. Atak euforii zamienia się w przestrzeń bez początku i  bez końca. Chłód przenika moje ciało, duszę, umysł. Próbuję się wyrwać z pęt chłodu, lecz w gorącym amoku moje oczy się zamykają. Po prostu zrobiło się ciemno. Czy to dziwne? Szukam kogoś, kto będzie szukał mnie po omacku. To na mnie będą czekać, mną się kierować, za mną tęsknić. Będą patrzeć w moje oczy i nie będą umieli nic z nich wyczytać. Wtedy jednym ruchem ich zniszczę. A potem zniszczę siebie.

***

Przesadziłam? Jas, tak tylko chciałam Cię wystraszyć. I udowodnić sobie że te wszystkie brednie i niedokończone myśli nie biorą się znikąd. A potem są jak wir. Taka metafora ruchomych piasków. Wiesz co mam na myśli.


Teraz nieepicko, nielirycznie i kompletnie wyrwane z kontekstu.
Złota myśli z dzisiejszej wyprawy, czyli wytwór naszych zacnych półkul.
"Bo sęk w tym, by znaleźć kogoś, kto zrozumie Twój potencjalny żart"


Usuwam całą resztę, mam genialny plan! Już chcę widzieć Twoją minę!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz